CEO "ŻELAZNY" foundation 🇵🇱/ AKADEMIA BSP

Katowice, Polska
Starlink na wojnie. Jak Ukraina wymusiła ewolucję łączności satelitarnej i uniezależnienie od GPS Kiedy w lutym 2022 roku Starlink trafił do Ukrainy, miał przede wszystkim zapewnić łączność w warunkach zniszczonej infrastruktury telekomunikacyjnej. Bardzo szybko stał się jednak podstawowym narzędziem komunikacji wojskowej, wykorzystywanym w sztabach, na stanowiskach dowodzenia, a następnie na platformach UAV, UGV i USV. Rosjanie szybko dostrzegli jego znaczenie i rozpoczęli próby zakłócania systemu. Problem nie dotyczył wyłącznie samego połączenia satelitarnego, lecz również czegoś pozornie niezwiązanego z internetem, czyli odbiornika GPS w terminalu. Dlaczego Starlink potrzebował GPS? Terminal wykorzystuje dane GNSS do określenia swojej pozycji, synchronizacji czasu oraz obliczania położenia satelitów, z którymi nawiązuje połączenie. Antena fazowana elektronicznie kieruje wiązkę radiową w stronę kolejnych satelitów poruszających się po niskiej orbicie. Rosyjskie systemy walki radioelektronicznej zaczęły zakłócać sygnały GNSS oraz stosować spoofing, czyli podsuwanie odbiornikom fałszywych danych pozycyjnych. W efekcie nawet sprawny terminal Starlink mógł mieć problemy z uruchomieniem lub utrzymaniem łączności. Ukraińcy zaczęli rozwiązywać ten problem samodzielnie. Już w 2023 roku ukraińscy inżynierowie modyfikowali terminale, montując zewnętrzne aktywne anteny GNSS, układy poprawiające odbiór oraz dodatkową elektronikę. W niektórych konstrukcjach wykorzystywano rozwiązania przeciwzakłóceniowe, w tym anteny kierunkowe i możliwość integracji CRPA. Równolegle rozwijano zmodyfikowane obudowy, zasilanie i złącza przystosowane do instalacji na pojazdach i bezzałogowcach. Efekty były wymierne. W testach opublikowanych przez ukraińskiego inżyniera Olega Kutkova standardowy terminal przez 30 minut nie wykrył ani jednego satelity GNSS i nie nawiązał połączenia. Zmodyfikowane urządzenie z aktywną anteną uzyskało sygnał z 13 satelitów już po dwóch minutach i rozpoczęło normalną pracę. Ukraińcy walczyli z rosyjskim WRE na kilku poziomach jednocześnie. Poprawiali odbiór GNSS, wykorzystywali alternatywne źródła pozycjonowania, modyfikowali instalacje sprzętowe, a SpaceX aktualizował oprogramowanie terminali. Rosjanie zaczęli również atakować samą łączność satelitarną w paśmie Ku. W maju 2024 roku, podczas ofensywy charkowskiej, zakłócenia Starlinka stały się już poważnym problemem operacyjnym. I tutaj dochodzimy do najciekawszej zmiany technologicznej, czyli Starlink PNT. PNT oznacza Positioning, Navigation and Timing, czyli pozycjonowanie, nawigację i synchronizację czasu. System pozwala terminalowi wyznaczać własną pozycję bez konieczności odbierania klasycznego sygnału GPS. Wykorzystuje do tego własną konstelację Starlink, znane orbity satelitów oraz pomiary czasu propagacji sygnału radiowego pomiędzy terminalem a satelitą. Dane te mogą być łączone z informacjami o ruchu urządzenia. Co istotne, dokładność tego rozwiązania systematycznie rosła. Jeszcze kilka lat temu pozycjonowanie Starlink PNT osiągało dokładność około 100 metrów. Według prof. Todda Humphreysa z University of Texas w 2026 roku poprawiła się ona do około 20 metrów. Nie jest to stała, gwarantowana dokładność, ale wystarczająca do wielu zastosowań związanych z określaniem pozycji terminala i wspomaganiem łączności. W eksperymentalnych rozwiązaniach wykorzystujących dodatkowe stacje referencyjne osiągano nawet dokładność rzędu 10 metrów, choć nie należy jej utożsamiać z możliwościami każdego standardowego terminala. To właśnie wojna w Ukrainie doskonale pokazała praktyczną wartość takiego kierunku rozwoju. Ukraińscy inżynierowie, modyfikując terminale i ograniczając ich zależność od podatnego na zakłócenia GNSS, wykazali, jak istotna jest możliwość pracy bez zewnętrznego źródła pozycji. SpaceX rozwijał własne pozycjonowanie satelitarne już wcześniej, a jego podstawowe funkcje były dostępne w 2023 roku. 1/2
5
21
143
7,875
2/2 Nie ma więc podstaw, by przypisywać Ukraińcom stworzenie Starlink PNT. Jednak doświadczenia wojenne bardzo wyraźnie potwierdziły zasadność tego rozwiązania. Początkowo alternatywne pozycjonowanie miało ograniczoną dokładność, szczególnie podczas ruchu. W kolejnych wersjach oprogramowania jego możliwości rosły. Dzisiaj terminal może w określonych warunkach utrzymywać pozycjonowanie na podstawie własnej konstelacji, nawet gdy odbiór GPS jest niedostępny lub niewiarygodny. Jednocześnie pojawił się nowy problem. SpaceX zyskał większą kontrolę nad rzeczywistym ruchem terminali. Niezależne pozycjonowanie, pomiary radiowe i czujniki bezwładnościowe pozwalają weryfikować informacje przekazywane przez GNSS. Zmiana współrzędnych GPS nie musi więc oznaczać skutecznego ukrycia ruchu urządzenia. Mechanizmy kontroli prędkości i autoryzacji usług mogą działać niezależnie od samego odbiornika GPS. W lutym 2026 roku, w odpowiedzi na rosyjskie wykorzystanie Starlinków na bezzałogowcach, wprowadzono białe listy autoryzowanych terminali. Następnie w połowie października ukraińskie jednostki odnotowały ograniczenie prędkości działania Starlink/Starshield do około 160 km/h, a miejscami nawet mniej. Problemy dotknęły szybkie bezzałogowce, w tym systemy przechwytujące. 24 października ukraińskie Ministerstwo Obrony oficjalnie potwierdziło przywrócenie stabilnej łączności przy prędkościach przekraczających 400 km/h. Nie ujawniono jednak, jakie dokładnie zmiany wprowadzono w konfiguracji sieci. Przez niespełna pięć lat Starlink przeszedł drogę od cywilnego systemu transmisji danych do zaawansowanej infrastruktury łączności wojskowej, posiadającej własne możliwości pozycjonowania niezależnego od klasycznego GPS. Wojna w Ukrainie stała się poligonem, na którym inżynierowie w praktyce weryfikowali odporność terminali na zakłócenia, modyfikowali ich elektronikę i szukali sposobów utrzymania łączności w środowisku intensywnej walki radioelektronicznej. Jednak rozwój Starlink PNT nie oznacza całkowitej odporności na WRE. Zagłuszenie samego kanału komunikacyjnego nadal może przerwać połączenie, a dokładność alternatywnego pozycjonowania pozostaje niższa od precyzyjnych rozwiązań GNSS. Najważniejsza lekcja dotyczy jednak czegoś innego. Dzisiaj operator sieci satelitarnej może nie tylko dostarczać łączność, ale również niezależnie weryfikować pozycję terminala, kontrolować jego mobilność i decydować o dostępie do usługi. I to jest poważne wyzwanie dla każdego państwa, które zamierza budować przyszłe systemy UAV i UGV w oparciu o infrastrukturę, nad którą nie posiada pełnej kontroli.
1
36
810
Wbrew medialnym doniesieniom nie należy bezkrytycznie nazywać tej operacji pierwszą w historii ewakuacją człowieka za pomocą drona z zagrożonego terenu. Podobne możliwości testowano już wcześniej. Ukraińska operacja jest jednak jednym z pierwszych tak dobrze udokumentowanych przykładów bojowego wykorzystania ciężkiego wielowirnikowca do ewakuacji rannego. 4 października 2026 roku, w rejonie rzeki Oskoł, ewakuowano żołnierza 30. Brygady Zmechanizowanej, który od lutego pozostawał ciężko ranny na pozycji niedostępnej dla klasycznych środków transportu. Zaopatrzenie otrzymywał co 4–5 dni za pomocą dronów. Wcześniejsze próby ewakuacji, również z wykorzystaniem UGV, zakończyły się niepowodzeniem. Wykorzystano Heavy Shot Ajudag-6, sześciowirnikową platformę firmy Gurzuf Defence o masie około 98 kg, udźwigu operacyjnym 70–90 kg i rekordowym udźwigu testowym 130 kg. Deklarowany zasięg wynosi do 25 km, zależnie od konfiguracji i obciążenia. Na potrzeby misji zmodyfikowano platformę. Zainstalowano wciągarkę, dostosowano system podwieszenia człowieka i wprowadzono zmiany ograniczające kołysanie ładunku oraz poprawiające stabilność lotu. Wykorzystano uprząż ewakuacyjną Petzl Pitagor oraz łączność satelitarną Starlink. W opisach wyposażenia pojawiają się również termowizja i noktowizja, choć ich dokładna konfiguracja nie została niezależnie potwierdzona. Szczególnie istotny był Starlink jako podstawowy kanał łączności. Według operatorów rosyjskie środki WRE nie zdołały skutecznie zakłócić sterowania podczas operacji. Nie oznacza to jednak całkowitej odporności tego rozwiązania na zakłócenia. Przygotowania trwały około sześciu miesięcy, a ostatnie siedem dni poświęcono na bezpośrednie przygotowanie lotu, tras, punktów awaryjnych i zabezpieczenia. Zaangażowano pododdziały kilku brygad, rozpoznanie, WRE i artylerię. Operację przeprowadzono pod osłoną innych BSP. Bombowce Vampire odciągały uwagę rosyjskich operatorów, Autel prowadził obserwację, a Lucky Strike zapewniał gotowość do przechwycenia zagrożeń powietrznych. Jeden Vampire został zestrzelony. Artyleria prowadziła ogień na rozpoznane stanowiska operatorów rosyjskich dronów. Dzień wcześniej rannemu dostarczono sprzęt alpinistyczny i instrukcję wideo. Żołnierz samodzielnie przypiął się do wciągarki w pozycji półsiedzącej. Lot trwał 1 godzinę i 14 minut, a łączna trasa wyniosła 62 km. Ze względu na obciążenie konieczne były wymiany akumulatorów w przygotowanych punktach pośrednich. Dron powrócił inną trasą, aby utrudnić przeciwnikowi identyfikację korytarza przelotu. Po zakończeniu transportu powietrznego rannego przejął zamaskowany robot naziemny Myrotworeć, który pokonał kolejne 8 km trudnego terenu. Dopiero wtedy żołnierz trafił pod opiekę zespołu medycznego. To nie był sukces pojedynczego drona, lecz współdziałania BSP, UGV, rozpoznania, WRE, artylerii, łączności i zabezpieczenia logistycznego. Operacja pokazała także ograniczenia: wysokie zużycie energii, problemy stabilizacji podwieszonego człowieka, konieczność przygotowania bezpiecznego mocowania oraz ryzyko wykrycia dużej platformy. Ukraińcy pokazali, jak wykorzystać istniejącą platformę logistyczną do zadania, którego nie przewidywały standardowe procedury. I właśnie w tym tkwi największa wartość tej operacji, a nie w medialnym haśle o pierwszym dronie ewakuacyjnym na świecie.
1
8
35
1,759
No to mamy co mamy. To dołożymy do pytania Pana Zbigniewa czy użytkowanie chiński dronow I elektroniki też wpada w ten trend czy też Pani Minister nie wie.
- Chińskie urządzenia to ogromne zagrożenie, dlatego mamy w jednostkach wojskowych zakaz używania pojazdów z chińskimi komponentami - A chińskie telefony można wnosić? - Nie odpowiem Panu, bo nie wiem Nie wie🤷🏼‍♂️
10
4
76
2,846
Tomasz Darmolinski retweeted
- Chińskie urządzenia to ogromne zagrożenie, dlatego mamy w jednostkach wojskowych zakaz używania pojazdów z chińskimi komponentami - A chińskie telefony można wnosić? - Nie odpowiem Panu, bo nie wiem Nie wie🤷🏼‍♂️
326
807
6,154
114,248
Tomasz Darmolinski retweeted
Szach i mat. We Wrocławiu na wszystkich świętych udostępniono jakiś parking na terenie wojskowym i zakażano jednocześnie wjazdu tam samochodów chińskich (bo szpiegostwo) więc pan jednym pytaniem zaorał panią wiceminister obrony narodowej. 😀
112
444
2,328
83,428
Tomasz Darmolinski retweeted
It’s now officially confirmed. Tonight, russia struck Kyiv’s historic centre with an Iskander ballistic missile carrying a cluster warhead. 58 submunitions explode in mid-air, designed to inflict maximum casualties across a 400 × 400 metre area. “This strike had no military purpose. The goal was to destroy part of the old city and injure as many people as possible,” said a Ukrainian presidential adviser. No military objective. Just terror.
Kyiv. More than 3 million people. russia is hitting the capital with an Iskander missile armed with a cluster warhead. A city full of civilians. Deliberate terror.
535
5,804
12,475
270,055
OKIEM NA WROGA FILIN. Rosyjski pocisk manewrujący za cenę taniego uzbrojenia uderzeniowego? Ukraiński wywiad HUR ujawnił szczegóły rosyjskiego pocisku manewrującego Filin, opracowanego przez NPO Mołnia i używanego bojowo od końca lata 2026 roku. Parametry techniczne: - Długość 3,5 m, rozpiętość 3 m, MTOW 210 kg. - Prędkość do 800 km/h, zasięg 600–1200 km. - Pułap do 6000 m, możliwość lotu na bardzo małej wysokości. - Głowice 50 lub 100 kg, odłamkowo-burzące, penetrujące i termobaryczne. - Napęd odrzutowy R500 firmy Reynolds, znany również z pocisków S-71K Kower i S-71M Monochrom. - Start naziemny z wykorzystaniem przyspieszacza prochowego. - Kadłub z kompozytów węglowych i szklanych, wybrane elementy drukowane w 3D. Awionika i nawigacja: chiński układ INS, 16-kanałowy odbiornik nawigacji satelitarnej Kometa. Elektronika pokładowa firmy PLAZ, wykorzystującej podobne rozwiązania w dronach Garpija. Wśród zidentyfikowanych podzespołów znajduje się 35 komponentów amerykańskich i 22 chińskie. Rosjanie unifikują elektronikę, awionikę i napędy różnych systemów uderzeniowych. Filin pokazuje kierunek rozwoju względnie tanich pocisków odrzutowych, zdolnych do przenoszenia 100-kilogramowych głowic na odległość ponad 1000 km. To już nie jest problem zwalczania powolnych Shahedów. To kolejna kategoria zagrożeń wymagająca zupełnie innych możliwości wykrywania i przechwytywania. I właśnie takie rozwiązania powinny być punktem odniesienia przy projektowaniu polskiej obrony C-UAS, a nie kolejne demonstracje sprzętu przygotowywanego pod sztywne wymagania przetargowe.
12
49
202
15,940
W Jemenie dzieją się rzeczy, które powinny być obowiązkowym materiałem szkoleniowym dla każdego, kto zajmuje się rozwojem systemów bezzałogowych i współczesną walką. Huti, często pogardliwie nazywani „armią w klapkach”, publikują kolejne nagrania ataków na siły wspierane przez Arabię Saudyjską. Na jednym z nich widzimy amerykański czołg M1A2S Abrams, trafiony ładunkiem zrzuconym z drona bombardującego Rujum. Następuje eksplozja, a w tylnej części wieży rozwija się gwałtowny pożar. Wszystko wskazuje na zapłon amunicji. Ostateczny zakres uszkodzeń nie został niezależnie potwierdzony. I mamy piękny obraz współczesnej wojny. Z jednej strony ciężki czołg, kosztujący miliony dolarów, z drugiej wielowirnikowiec wywodzący się z konstrukcji cywilnej. Najciekawsze jest jednak to, że Rujum nie jest żadną nowością. Huti zaprezentowali go w marcu 2021 roku. Ponad pięć lat temu! To ciężki heksakopter przystosowany do obserwacji i zrzucania amunicji. Nie potrzebuje wymyślnej technologii, żeby stanowić poważne zagrożenie. Potrzebuje sprawnego rozpoznania, odpowiedniego uzbrojenia i załogi, która potrafi wykorzystać możliwości platformy. Na kolejnych materiałach widać ataki na pojazdy opancerzone, stanowiska i zgrupowania przeciwnika. Drony obserwują teren, pozwalają śledzić sytuację i wykonywać uderzenia. Z samych nagrań nie da się ocenić skuteczności saudyjskich systemów WRE i obrony przeciwlotniczej, ale widzimy, że w tych konkretnych przypadkach nie udało się zapobiec atakom. Oczywiście Huti nie są żadną prymitywną partyzantką. Korzystają z zagranicznego wsparcia, rozwijają własne zdolności i od lat uczą się prowadzenia wojny asymetrycznej. Nie należy ich lekceważyć tylko dlatego, że nie organizują parad przypominających katalog amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. I tu dochodzimy do sedna. Wojny nie wygrywa się wartością zakupionego uzbrojenia, ale zdolnością do jego skutecznego wykorzystania i ochrony. Abrams nie stał się nagle złym czołgiem. Pokazano po prostu, że nawet zaawansowana konstrukcja pozostaje podatna na atak z powietrza, jeśli nie zapewni się jej odpowiedniego zabezpieczenia. Wojna w Ukrainie udowadnia to każdego dnia. Jemen jest kolejnym potwierdzeniem, że zmiany nie dotyczą jednego teatru działań ani jednego rodzaju przeciwnika. A teraz zastanówmy się, ile armii nadal przygotowuje się do wojny, w której drony są dodatkiem do tradycyjnego uzbrojenia, zamiast traktować je jako jeden z podstawowych elementów współczesnego pola walki. Bo problemem nie jest to, że Abrams płonie. Problemem jest to, że po tylu latach doświadczeń z Ukrainy i Bliskiego Wschodu kogokolwiek jeszcze może to dziwić.
22
54
266
44,076
Tomasz Darmolinski retweeted
Ludzie! Czy Wy w kierownictwie @MON_GOV_PL naprawdę zwariowaliście?! @magdasobkowiak @pawelbejda?! Chyba nie ma nic prostszego niż wieżyczka z karabinem kal. 12,7 mm którą może zrobić choćby ZM Tarnów, HSW czy WB! Czy nawet ten najprostszy komponent do K2 musi robić ktoś z zagranicy? Naprawdę tylko dlatego, że ktoś pochodzi z Pomorza, trzeba próbować to upchnąć w zagranicznym zakładzie na Kaszubach? Przecież to jakieś kompletne wariactwo Dzisiaj producent czołgów K2PL - tych południowokoreańskich czołgów, które mają być już produkowane w Polsce - podpisał umowę z norweskim dostawcą zdalnie sterowanych wieżyczek RS4 Protector. Prawie ćwierć miliarda złotych z polskiego budżetu trafi do zagranicznych przedsiębiorstw, choć te pieniądze mogły pozostać w polskiej gospodarce. Polski przemysł zbrojeniowy, zarówno prywatny, jak i państwowy, dysponuje kompetencjami w zakresie: - konstruowania zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia; - osadzania w nich różnych rodzajów uzbrojenia; - potencjalnie mógłby zintegrować ww. moduły z rodzimymi sensorami potrzebnymi do zwalczania dronów. Komunikat norweskiego producenta mówi o dostawach na rzecz czołgów (180 zakontraktowanych sztuk) i wozów pomocniczych. Nie ma w nim ani słowa o produkcji w planowanym zakładzie na Pomorzu, więc trudno powiedzieć czy MON postanowił tylko pominąć polskich przedsiębiorców czy jeszcze dorzucić się do budowy fabryki zagranicznej konkurencji. milmag.pl/kongsberg-dostarcz…
139
814
2,731
101,144
Wojna dronów coraz mocniej przenosi się do oprogramowania kontrolerów lotu. A my wciąż zbyt często dyskutujemy o samym sprzęcie. Przeanalizowałem ponad 10000 wpisów i komentarzy z 107 kanałów oraz grup technicznych Telegrama, obejmujących okres od stycznia do października 2026 roku. Materiały pochodzą przede wszystkim z rosyjskich i ukraińskich środowisk zajmujących się elektroniką UAV. Wnioski są bardzo interesujące. Rosjanie intensywnie rozwijają własne odmiany firmware dla kontrolerów lotu. TBF 8.2.3, G13 czy zmodyfikowane wersje INAV to już nie tylko alternatywa dla standardowego Betaflight. W opisywanych rozwiązaniach pojawiają się: - Obsługa dwóch niezależnych torów sterowania CRSF i rozbudowane mechanizmy zarządzania łącznością. - Funkcje Anti-Spoof, filtrowanie nieprawidłowych sygnałów i zmodyfikowane zachowanie w stanach awaryjnych. - Integracja nawigacji optycznej, LIDAR i estymacji położenia w celu ograniczania zależności od GNSS. - Rozszerzone sterowanie VTX, OSD oraz integracja z dodatkowymi modułami elektroniki. - Własne narzędzia do seryjnego programowania kontrolerów STM32 i AT32. Równolegle rozwijane są konstrukcje na H743, bardziej rozbudowane układy czujników oraz architektury, w których kontroler lotu współpracuje z osobnym komputerem pokładowym. Nie wszystkie deklarowane funkcje zostały niezależnie zweryfikowane. Część rozwiązań jest jeszcze na etapie eksperymentów. Ale kierunek rozwoju jest wyraźny. Dziś o możliwościach drona nie decyduje wyłącznie to, czy ma F405, F722 czy H743. Coraz częściej decyduje to, co ten procesor wykonuje i z jakimi systemami potrafi współpracować. To zasadnicza zmiana w podejściu do projektowania elektroniki UAV. Przewagi technologicznej nie zbudujemy samym montażem kolejnych kontrolerów z gotowych komponentów. Potrzebujemy własnych kompetencji w zakresie firmware, algorytmów sterowania, integracji sensorów i architektury avioniki. Bo na współczesnym polu walki nie wystarczy mieć drona. Trzeba jeszcze nadążać za tempem zmian jego oprogramowania.
20
134
811
35,660
Okiem na wroga. Lancet, czyli nie tylko dron, ale cały system rozpoznawczo-uderzeniowy. Rosyjska 16. Samodzielna Brygada Specnazu ujawniła szczegóły pracy załóg amunicji krążącej Lancet (Izdelije 51). Najciekawsze są nie parametry samego drona, lecz organizacja działań, mobilność zespołów i sposoby przeciwdziałania ukraińskiej walce radioelektronicznej. Rosjanie deklarują prowadzenie operacji na dystansach 70–80 km, a w niektórych przypadkach jeszcze dalej. Około 50% celów załogi wykrywają samodzielnie, pozostałe otrzymują od innych elementów rozpoznania. Prowadzą również działania w trybie swobodnego poszukiwania celów. Szczególną uwagę zwraca ciągła zmiana stanowisk startowych. Załogi działają mobilnie, wykorzystując jednorazowe katapulty, które skracają czas przygotowania do startu. Stanowisko startowe jest oddzielone od miejsca pracy operatora, co ogranicza ryzyko utraty całego zespołu w przypadku wykrycia. Kolejna kwestia to WRE. Rosyjscy operatorzy przyznają, że Ukraińcy stale rozwijają systemy zakłócające. Odpowiedzią jest wykorzystanie retransmisji łączności, w tym możliwości oferowanych przez bezzałogowce rozpoznawcze ZALA Z-16. Pozwala to zwiększać obszar działania i ograniczać wpływ części zakłóceń, choć nie zapewnia pełnej odporności na WRE. Operatorzy deklarują także możliwość identyfikowania zamaskowanych anten, pojazdów i pojedynczych żołnierzy. Rozwijane są systemy obserwacji optycznej, automatycznego rozpoznawania i śledzenia celów. Najważniejszy wniosek? Rosjanie rozwijają nie tylko Lanceta, ale cały sposób jego wykorzystania. Rozpoznanie, retransmisja, dowodzenie, mobilne załogi i środki rażenia tworzą jeden system. To istotna lekcja również dla Polski. Możemy godzinami dyskutować o zasięgu, masie głowicy i czasie lotu, ale bez sprawnego rozpoznania, odpornej łączności i odpowiedniej organizacji działania nawet najlepszy dron pozostanie jedynie drogim urządzeniem latającym. Źródło: „Krasnaja Zwiezda”, 28 maja 2026 r. Dane operacyjne pochodzą z rosyjskich deklaracji.
3
27
119
8,436
Tomasz Darmolinski retweeted
❗️In Ukraine, six private companies have already established serial production of small turbojet engines, while a total of 11 enterprises are involved in their development. Until recently, such engines were not manufactured in the Ukrainian private sector, so in 2025 Brave1 launched a dedicated funding program for developers — it took more than a year and a half to create production capacity and transition to serial output. These power units are intended primarily for high-speed drones and enable significantly higher speeds than propeller-driven aircraft.
14
297
2,131
30,068
Przygotowujemy się na wojnę, która już się odbyła, a nie na tę, która ma nadejść”. ​W rozmowie z Arletą Bojke na kanale „Koniec Świata” bez pudrowania rzeczywistości podsumowałem to, czego uczy dzisiejszy front: ​• Cykl życia rozwiązań to 4–6 tygodni – technologie starzeją się błyskawicznie; wieloletnie procedury certyfikacji i zakupów to dziś anachronizm. • Strefa śmierci ma 25–30 km głębokości – klasyczna ewakuacja medyczna i tradycyjna logistyka przestały istnieć w dotychczasowej formie. • Kupowanie „gołego żelaza” to błąd – czołgi i wozy bojowe bez zintegrowanych systemów C-UAS, sensorów i Hard-Kill to łatwe cele o fatalnej asymetrii kosztowej. • Na froncie walczą inżynierowie – bez realnego partnerstwa wojskowo-cywilnego (Dual-Use) i zmiany kultury zarządzania żadne zakupy z półki nas nie obronią. ​Mój podział budżetu modernizacyjnego: 30% na ludzi i kulturę techniczną, 20% na bezzałogowce i robotyzację, 50% na adaptację posiadanego sprzętu do realiów nasyconego pola walki. piped.video/nZPziuMHbiA?is=Fh7a…
14
33
114
16,602
Nowy inspektor, stare myślenie. MON nadal walczy z dronami na papierze W lipcu Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia ogłosił nabór dronów przechwytujących. Teraz, pod nowym kierownictwem, wraca z niemal identycznymi wymaganiami. Zmieniono limit masy z 2 do 4 kg i czas uruchomienia z 12 do 15 sekund. Reszta filozofii pozostała praktycznie taka sama. Tylko że wojna dronowa nie stoi w miejscu. Na Ukrainie coraz większym wyzwaniem są szybkie rosyjskie drony odrzutowe. Ukraińcy intensywnie rozwijają więc nową generację przechwytywaczy, również z napędem odrzutowym, zdolnych do zwalczania celów latających z prędkościami kilkuset kilometrów na godzinę. A nasz Inspektorat nadal szuka konstrukcji osiągającej minimum 150 km/h, z detekcją celu od 200 metrów i zasięgiem 1500 metrów. Czy ktoś tam w ogóle analizuje, z czym przyjdzie nam walczyć? Rosja dysponuje całym arsenałem bezzałogowców. Od małych FPV, również światłowodowych, przez rozpoznawcze Orłany, uderzeniowe Lancety i Mołnije, aż po Gerany, w tym coraz szybsze konstrukcje odrzutowe. To zupełnie różne zagrożenia, wymagające różnych środków przeciwdziałania. Jeden uniwersalny przechwytywacz nie rozwiąże problemu. Potrzebujemy całej rodziny systemów, od tanich rozwiązań krótkiego zasięgu po szybkie platformy przechwytujące. NATO już pokazało podczas tegorocznych ćwiczeń LCI-X, że właściwym kierunkiem jest warstwowa obrona, integracja sensorów, systemów dowodzenia i różnych środków zwalczania. Tymczasem my kolejny raz definiujemy parametry pojedynczego urządzenia, zamiast budować zdolność do przeciwdziałania całemu spektrum zagrożeń. I jeszcze jedno. Od branżowego portalu Defence24 oczekiwałbym czegoś więcej niż przepisania kolejnego ogłoszenia MON. Gdzie analiza wymagań? Gdzie porównanie z doświadczeniami Ukrainy? Gdzie pytania o wyniki lipcowego naboru? Dziennikarstwo obronne powinno patrzeć wojsku na ręce, a nie bezkrytycznie przekazywać jego komunikaty. Nowy inspektor miał być szansą na zmianę. Na razie widzimy stare podejście z nieco poprawionymi liczbami. A przecież nie chodzi o to, żeby dron spełniał wymagania urzędnika. Chodzi o to, żeby potrafił zwalczyć drona przeciwnika. Bo na końcu za takie błędy nie zapłacą autorzy specyfikacji, tylko polscy żołnierze I my wszyscy. defence24.pl/przemysl/drony-…
21
41
150
13,517
Dziś uczestniczę w konferencji DRONTEX 2026, gdzie mam również okazję wystąpić jako przedstawiciel Fundacji Żelazny. O godzinie 13:30, w ramach sesji Small Talks, podzielę się swoimi doświadczeniami związanymi z rozwojem technologii bezzałogowych oraz wnioskami płynącymi z bezpośredniej współpracy z ukraińskim ekosystemem dronowym.
1
3
24
1,177
Tomasz Darmolinski retweeted
❗️ AI is already killing people. A Russian drone that killed 3 in Zaporizhzhia in July left the strike decision to an Nvidia Jetson Orin chip, Ukrainian investigators say. Nvidia says it is a consumer product sold to students.
218
692
6,612
582,239