Przez dwa dni kierowcy w Brukseli oglądali takie komunikaty. Ale perturbacje na Szczycie dotyczyły o wiele poważniejszych spraw niż korki uliczne. Przykro to powiedzieć, ale przez długie dwa dni przywódcy unijni nie osiągnęli, ani nie zbliżyli się do osiągnięcia porozumienia w żadnej z kluczowych spraw.
To dobrze, że wszyscy okazywali solidarność z Ukrainą i zrozumienie, że Europa musi jej nadal pomagać - ale temat wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów nie ruszył ani o milimetr.
ETS i ETS2 - nie ma wyraźnie zrozumienia dla nie tylko polskich ostrzeżeń przed skutkami społecznymi i gospodarczymi. Imigracja - długa rozmowa, bez konkluzji. Stosunek do Chin - nadal chcemy z Chinami robić interesy, a zarazem boimy się ich i siły ich eksportu, nie tylko samochodów.
Przyszły budżet unijny - strony pozostały na swoich pozycjach, wszystko stoi w miejscu. Mały plusik, że budżetowi ma być poświęcony specjalny, dodatkowy szczyt 26 listopada. Na tym bezrybiu jedyny plus, że wszystkie kraje członkowskie widzą i podobnie krytycznie oceniają wyraźne ocieplenie relacji amerykańsko-rosyjskich.
Jeśli Europa ma dalej tak funkcjonować jak przez te dwa dni Szczytu, to dalsze perturbacje będą pewne i wręcz nieprzerwane, a nie tylko „możliwe”.