Miałam dziś napisać o chlewie, który zrobiły paskudne komentarze wczoraj, ale zrobię to bardzo krótko, bo są straszniejsze “newsy”, których przemilczeć nie mogę 😞
Wczoraj pojawiło się sporo tekstów typu “ojej, nie czepiaj się katolików” w kontekście nawoływania do przemocy przez młodzież wszechpolską, dla których - ponoć - wartości chrześcijańskie są fundamentem. Serio? W imię czego (bo chyba nie Boga?) przymykacie oko na skandaliczne hasła, które oni głoszą? Jak możecie nie protestować? 😮💨
Pisali mi też “idź do psychiatry, zmień leki”, co tylko pokazuje obrzydliwy i śmierdzący zaścianek - bo jeśli sposobem na poniżenie jest łapanie się za psychicznie problemy i zaburzenia to ręce opadają. Zaburzenia psychiczne dotyczą około 25% Polaków i robienie sobie z tego żartów to robienie krzywdy wszystkim tym, którzy potrzebują pomocy, ale wstydzą się po nią zwrócić. Myślałam, że czasy “jak to, jesteś na terapii, jesteś pierdolnięty?” już dawno minęły. Blagam, bądźcie uważniejsi w tym co klepiecie w te swoje klawiatury 🤒
Dziś dzień zaczęłam od rozmowy z Julą z oddziału “Leszego”. KAB-y wczoraj wieczorem spadły na to miejsce, które ja nazywam “centrum Sum”. Awiabomba rozwaliła restaurację sushi, która odegrałaby ważną rolę w nowej części książki “Ani kroku w tył”, jeśli bym zdecydowała się ją napisać. Obok jest ATB, w którym robiłam zakupy na śniadanie pod czerwoną kaliną, które zrobiliśmy dla żołnierzy, którzy wrócili ze szturmu Sudży. Ale to nieważne, to po prostu jakieś wspomnienia…
A teraz będzie bardzo brutalnie, ale tak trzeba.
KAB-y uderzyły wczoraj w budynki mieszkalne w momencie, kiedy wszyscy byli w domu, kiedy szykowali się do snu. Ilość ofiar nie jest jeszcze podana (o północy mówiło się o czterech śmiertelnych i 30 rannych), ale będzie przerażająco wysoka. Widziałam wiele materiałów po atakach, ale wideo z bulwaru Szewczenka oglądać nie byłam w stanie - chodnikami płynie krew. Ludzie biegają między porozrywanymi ciałami, jakiś mężczyzna krzyczy: „czy macie turnikety, wystarczyło wam turniketów??” Na ziemi, na brzuchu, leży dziewczyna, wspiera się na łokciach, jest przytomna - ale jej dwie nogi są oderwane. Opaski założone tak, jak uczyli nas na szkoleniu: ciasno i wysoko. Jej mama i młodsze rodzeństwo zginęli na miejscu, to pierwsze „policzone” ofiary. Gdyby nie to, że jest tam wielu żołnierzy i wielu cywili po kursach TC3 (Tactical Combat Casualty Care) nie udałoby się pewnie uratować nikogo. Co za straszne czasy: mieszkańcy miast umieją zatamować masywne krwotoki, nie uciekają w panice, tylko rzucają się na pomoc innym. I robią to skutecznie.
A wy mi tu piszecie, że spoko są naklejki „śmierć banderowcom”. 🤢
Kiedy piszę ten tekst przychodzi właśnie w telegramie pilna: „w Sumach słychać wybuchy”. Jula napisała tylko: dzień dobry, choć nie wiem, czy można napisać, że jest dobry. Odpisałam jej, że ma mieć zawsze w torebce opaskę uciskową, którą jej dałam. Za kilka dni pojadę do Sum z treningowym turniketem i będzie ćwiczyć zakładanie go na mnie.
Wspierajcie Sumy.
Na remont domu po uderzeniu awiabomby:
zrzutka.pl/yhredp
Dla obrony przeciwlotniczej miasta Sumy:
zrzutka.pl/ewt7xm